0.00zł
0 items
BOSKA KLINIKA - Z NAMI BĘDZIESZ WYGLĄDAĆ I CZUĆ SIĘ NIEZIEMSKO!
Aktualności:
Latem szczególnie dużo mówi się o ochronie przeciwsłonecznej. Sięgamy po kremy z filtrem, unikamy opalania w południe, zakładamy okulary przeciwsłoneczne. To bardzo ważne, ale w profilaktyce przebarwień posłonecznych nie wystarczy tylko pamiętać o SPF. Równie istotne jest to, jakie zabiegi i kosmetyki stosujemy przed ekspozycją na słońce.
Jak podkreśla dr Marek Wasiluk z naszej kliniki L’experta, przebarwienia należą do jednych z trudniejszych problemów skóry. Bardzo często nie są jedynie „plamką po słońcu”, którą można łatwo usunąć jednym zabiegiem. Ich powstawanie ma związek z nieprawidłową pracą melanocytów, czyli komórek odpowiedzialnych za produkcję barwnika w skórze. Jeśli zostaną one nadmiernie pobudzone, melanina zaczyna odkładać się nierównomiernie, a na skórze pojawiają się ciemniejsze plamy.
Promieniowanie słoneczne jest jednym z najważniejszych czynników wywołujących przebarwienia, ale nie zawsze jedynym. Problem często pojawia się wtedy, gdy skóra jest już wcześniej podrażniona, uwrażliwiona albo osłabiona. W takiej sytuacji ekspozycja na słońce może uruchomić mechanizm nadprodukcji melaniny.
Dotyczy to nie tylko osób, które wykonały mocny, inwazyjny zabieg medycyny estetycznej. Ryzyko mogą zwiększać również powierzchowne zabiegi kosmetologiczne, peelingi, złuszczanie, niektóre kosmetyki aktywne, a nawet preparaty, które w teorii mają poprawiać wygląd skóry.
– Zabiegi, i co ważne nie tylko inwazyjne, ale również powierzchowne, działające na naskórek zabiegi kosmetologiczne, powodują podrażnienie skóry. A podrażniona skóra jest bardziej predysponowana do powstawania przebarwień. Dlatego po tego typu procedurach należy unikać ekspozycji na słońce – wyjaśnia dr Marek Wasiluk.
Krem z filtrem jest niezbędnym elementem letniej pielęgnacji, ale nie daje pełnej gwarancji, że przebarwienia się nie pojawią. Wynika to z kilku powodów.
Po pierwsze, wiele filtrów chroni przede wszystkim przed promieniowaniem UV, podczas gdy w powstawaniu przebarwień znaczenie może mieć także promieniowanie widzialne oraz podczerwone. Po drugie, preparat trzeba nakładać w odpowiedniej ilości i regularnie reaplikować, co w praktyce wiele osób robi zbyt rzadko. Po trzecie, niektóre kosmetyki mogą same w sobie działać drażniąco na skórę.
To szczególnie ważne u osób ze skłonnością do przebarwień, melasmy, przebarwień pourazowych albo u kobiet w okresach zmian hormonalnych.
– Nie wystarczy używać kremów z filtrem. Kosmetyki z filtrem nie zawsze w pełni chronią przed przebarwieniami, ponieważ nie zabezpieczają przed całym zakresem promieniowania słonecznego. Co więcej, jeśli preparat zawiera składniki drażniące, może podrażnić skórę, a późniejsza ekspozycja na słońce może paradoksalnie zwiększyć ryzyko powstania przebarwienia – tłumaczy specjalista L’experta.
Jednym z najczęstszych błędów jest wykonywanie intensywnych zabiegów tuż przed wakacjami. Wiele osób chce szybko poprawić wygląd skóry przed wyjazdem: wygładzić ją, rozświetlić, oczyścić, pozbyć się niedoskonałości. Problem w tym, że część procedur działa poprzez kontrolowane podrażnienie lub złuszczenie naskórka.
Po takich zabiegach skóra potrzebuje czasu na regenerację. Jeśli w tym okresie zostanie wystawiona na silne promieniowanie słoneczne, ryzyko przebarwień znacząco rośnie.
Latem szczególnej ostrożności wymagają m.in. mocniejsze peelingi chemiczne, intensywne złuszczanie, zabiegi laserowe naruszające naskórek, zabiegi z użyciem wysokich parametrów energii, a także procedury, które powodują stan zapalny, zaczerwienienie lub wyraźne podrażnienie skóry.
Nie oznacza to, że latem nie można wykonywać żadnych zabiegów. Oznacza to jednak, że powinny być dobierane rozsądnie, z uwzględnieniem pory roku, planów wakacyjnych, fototypu skóry, skłonności do przebarwień i aktualnej kondycji skóry.
Latem ostrożnie należy podchodzić nie tylko do zabiegów, ale również do domowej pielęgnacji. Kosmetyki z kwasami, retinoidami, składnikami złuszczającymi albo silnie drażniącymi mogą uwrażliwiać skórę. Jeśli są stosowane zbyt intensywnie, bez odpowiedniej ochrony i regeneracji, mogą doprowadzić do podrażnienia.
A podrażnienie skóry plus słońce to jedna z prostszych dróg do przebarwień pourazowych.
W okresie letnim warto więc ograniczyć eksperymentowanie z mocnymi kosmetykami. Nie jest to najlepszy moment na samodzielne wprowadzanie kilku aktywnych preparatów naraz, intensywne kuracje złuszczające albo testowanie drażniących produktów tuż przed wyjazdem w słoneczne miejsce.
Bezpieczniejsza pielęgnacja wakacyjna powinna być nastawiona na ochronę, regenerację, nawilżenie i wzmacnianie bariery hydrolipidowej skóry.
Przebarwienia mogą pojawić się u każdego, ale są grupy osób, u których ryzyko jest większe. Dotyczy to przede wszystkim kobiet między 30. a 50. rokiem życia, ponieważ bardzo często przebarwienia mają podłoże hormonalne. Jednym z najczęstszych typów jest melasma.
Do czynników sprzyjających przebarwieniom należą m.in. ciąża, karmienie piersią, antykoncepcja hormonalna, hormonalna terapia zastępcza, niektóre leki, w tym część antybiotyków i leków przeciwdepresyjnych, a także wybrane zioła. Ryzyko zwiększają również urazy skóry, poparzenia chemiczne, mechaniczne podrażnienia, zabiegi naruszające naskórek, starzenie się skóry oraz wcześniejsze epizody przebarwień.
– Plamy na skórze mogą mieć bardzo różne podłoże. Co więcej, u jednej osoby kilka czynników może współwystępować jednocześnie. Dlatego przebarwienia bywają tak złożone i każdy ich rodzaj wymaga innego podejścia – mówi dr Marek Wasiluk.
W przypadku przebarwień problemem nie jest wyłącznie nadmiar barwnika widoczny na skórze. To tylko objaw. Prawdziwy problem leży głębiej – w nieprawidłowej pracy melanocytów.
Jeśli komórki produkujące melaninę nadal działają wadliwie, przebarwienie może wracać nawet po jego rozjaśnieniu. Dlatego skuteczne leczenie nie powinno polegać wyłącznie na „usunięciu plamy”. Trzeba przede wszystkim uspokoić i wyregulować skórę, a dopiero potem usuwać nadmiar nagromadzonego pigmentu.
– Barwnik ciągle jest produkowany i stale wadliwie kumuluje się w jednym miejscu w skórze. Nie wystarczy więc zadziałać na sam objaw. Nawet jeśli uda nam się usunąć przebarwienie, bardzo często ono wraca. Aby skutecznie je wyeliminować, należy wyregulować niewłaściwe działanie melanocytów, a dopiero potem usunąć nadmiar pigmentu – wyjaśnia lekarz.
To dlatego zbyt agresywne leczenie może przynieść więcej szkody niż pożytku. Teoretycznie można bardzo mocnym zabiegiem zniszczyć barwnik, ale jeśli uszkodzi się również komórki odpowiedzialne za jego produkcję, zamiast ciemnej plamy może powstać jasne odbarwienie, którego nie da się już skutecznie naprawić.
W leczeniu przebarwień bardzo ważne jest ustalenie, dlaczego w ogóle się pojawiły. Inaczej postępuje się z piegami, inaczej z plamami starczymi, inaczej z melasmą, a jeszcze inaczej z przebarwieniami pourazowymi.
Podstawą jest dokładny wywiad medyczny: kiedy pojawiła się zmiana, czy pacjentka przyjmuje leki hormonalne, czy była w ciąży, czy stosowała nowe kosmetyki, czy wykonywała zabiegi, czy doszło do podrażnienia skóry, oparzenia, stanu zapalnego albo intensywnej ekspozycji na słońce.
– Najważniejsze w leczeniu przebarwień jest ustalenie przyczyny oraz wychwycenie momentu, który sprawił, że problem się pojawił. Niestety najczęściej pacjenci zgłaszają się dopiero wtedy, gdy przebarwienie jest obecne od dawna. Na początku wiele osób zakłada, że plama sama zejdzie, a w praktyce większość takich zmian zostaje na stałe – mówi dr Marek Wasiluk.
Najrozsądniejsza zasada brzmi: nie łącz podrażniania skóry z ekspozycją na słońce.
Jeśli planujemy intensywne zabiegi, które naruszają naskórek lub wywołują podrażnienie, lepiej wykonać je jesienią albo zimą. Jeśli zabieg odbywa się latem, konieczna jest bardzo restrykcyjna ochrona: unikanie słońca, przebywanie w cieniu, stosowanie wysokiej ochrony SPF, reaplikacja filtra oraz mechaniczna ochrona skóry, czyli kapelusz, czapka z daszkiem, okulary przeciwsłoneczne i odzież osłaniająca ciało.
W przypadku twarzy szczególnie ważna jest ochrona miejsc najbardziej narażonych na przebarwienia: czoła, policzków, okolicy nad górną wargą i skroni.
Warto też pamiętać, że słońce działa nie tylko na plaży. Ekspozycja pojawia się podczas spaceru, jazdy samochodem, siedzenia przy oknie, aktywności sportowej czy codziennych obowiązków w mieście.
Proste przebarwienia, takie jak piegi czy niektóre plamy starcze, bywają stosunkowo łatwiejsze do usunięcia. W bardziej złożonych przypadkach terapia może trwać wiele miesięcy i wymagać łączenia różnych metod.
Jak wskazuje dr Marek Wasiluk, przy korzystnej odpowiedzi skóry leczenie trudnych przebarwień może wymagać około 6–8 zabiegów wykonywanych w ciągu 4–6 miesięcy. Przy większej liczbie czynników nasilających problem, np. przy kontynuowaniu antykoncepcji hormonalnej, przyjmowaniu określonych leków czy częstej ekspozycji na słońce, terapia może potrwać dłużej – nawet kilkanaście miesięcy.
Nie istnieje jedna uniwersalna metoda na wszystkie przebarwienia. W leczeniu wykorzystuje się różne technologie, w tym specjalistyczne lasery działające selektywnie na melaninę oraz metody wspierające regenerację skóry. Kluczowe jest jednak indywidualne dobranie terapii do rodzaju przebarwienia, głębokości problemu, kondycji skóry i czynników, które doprowadziły do jego powstania.
Przebarwienia posłoneczne, hormonalne i pourazowe potrafią być bardzo trudne do usunięcia. Dlatego najważniejsza jest profilaktyka. Latem warto szczególnie uważać na wszystko, co może podrażnić skórę: zbyt mocne zabiegi, intensywne peelingi, kosmetyki złuszczające, drażniące składniki aktywne i eksperymenty pielęgnacyjne.
Ochrona przeciwsłoneczna powinna być codziennym nawykiem, ale nie może być jedynym działaniem. Równie ważne jest rozsądne planowanie zabiegów, ostrożność przy stosowaniu kosmetyków aktywnych i obserwowanie reakcji skóry.
Latem mniej znaczy często lepiej. Zamiast agresywnie złuszczać, drażnić i testować nowe produkty, warto postawić na pielęgnację wzmacniającą, łagodzącą i ochronną. Dzięki temu skóra ma większą szansę przetrwać sezon słoneczny bez niechcianych, trudnych do usunięcia przebarwień.